SzaZa

szaza-amomorf

SzaZa czyli duet Szamburski / Zakrocki.

SzaZa Patryk i Paweł to muzycy, improwizatorzy, animatorzy, którzy od 1999 roku aktywnie działają na stołecznej scenie muzyki improwizowanej i sztuki niezależnej. Prowadzili cykle Galimadjaz oraz Djazzpora, które w dużej mierze przyczyniły się do uformowania warszawskiej sceny muzycznej. Udzielali się min. w takich projektach jak – Tupika, Meritum, Meoma, Horny Trees, Cukunft, kwartet klarnetowy Ircha Pneumatic, Zakład Produkcji Dźwięku i wielu innych których nazw nie pamiętają.

Tworzą muzykę dla teatru, filmu, kina niemego, tańca współczesnego. Współpracowali min. z P. Cieplakiem, P. Miśkiewiczem, L. Bzdylem, M. Liberem, K. Globiszem, M. Pieprzycą, K. Kozyrą, P. Borowskim. Swoją muzyką w licznych projektach wspierali takie instytucje jak Centrum Sztuki Współczesnej w Warszawie i Toruniu, Galerię Zachęta, Filmotekę Narodową, Muzeum Powstania Warszawskiego, Instytut Francuski, Instytut Adama Mickiewicza, Akademię Sztuk Pięknych, Narodowy Stary Teatr w Krakowie, Teatr Polonia, Teatr Nowy i wiele innych.

Duet SzaZa w 2009 roku zdobył wyróżnienie za muzykę na Międzynarodowym Festiwalu Teatralnym „Kontrapunkt” w Szczecinie oraz nagrodę główną za muzykę od Ministra Kultury i Teatru Narodowego w XV Ogólnopolskim Konkursie na Wystawienie Sztuki Współczesnej.

Paweł Szamburski i Patryk Zakrocki działają w niezależnym wydawnictwie LadoAbc oraz Stowarzyszeniu Kulturalnym Lado, środowisku którego konsekwentna, trwająca już kilkanaście lat działalność muzyczna, wydawnicza oraz animacyjna przyczyniła się do niezwykle dynamicznego rozwoju nowej muzyki w Polsce.

W roku 2010 dzięki dofinansowaniu Miasta Stołecznego Warszawy duet SzaZa zrealizował pięć interdyscyplinarnych projektów artystycznych, które skutecznie i efektownie połączyły różne dziedziny sztuki – taniec współczesny, teatr, muzykę, słuchowisko, performance. Powstały przedstawienia „Caffe Latte” we współpracy z Teatrem Dada von Bzdulow z Gdańska, „Zdarzenia” z Pracownią Fizyczną z Łodzi, „O niewiedzy w praktyce czyli rowerem do Portugalii” z reżyserem Piotrem Cieplakiem, Sluchowiska na podstawie bajek Marcina Gokieli czy monodram „Wojna w Niebie” z Krzysztofem Globiszem i Barbarą Garstką.

W latach 2010-2011 artyści dzięki współpracy z Instytutami Kultury Polskiej w Nowym Jorku, Madrycie, Wiedniu, Paryżu, a także ze Studiem Filmowym Semafor oraz Instytutem Adama Mickiewicza mogli zaprezentować swoje interdyscyplinarne projekty w Japonii, Chinach, Austrii, Francji, Hiszpanii, Ameryce Północnej, na Isladii, w Norwegii czy w Urugwaju. Szamburski / Zakrocki występowali w ramach wydarzeń kulturalnych towarzyszących przejęciu przez Polskę prezydencji w Unii Europejskiej w Wiedniu. Pokazy filmowe z muzyką na żywo (min.: projekt „Polański / SzaZa” czy „Starewicz / SzaZa”) brały udział na prestiżowych festiwalach międzynarodowych takich jak International Animation and Comic Conference w Pekinie, Polish Jazz Days w Tokyo, Soco Festival w Montevideo, National Museum of Art Film Festival w Waszyngtonie, Festiwale Kina Polskiego w
Chicago, Seattle, Austin, Los Angeles, Paryżu, a także Insomnia Festival w Tromso czy Unsound w Nowym Jorku.

Muzyka

Muzyka duetu Sza/Za to niezwykłe połączenie pozornie skrajnych przeciwieństw – hałasu i ciszy, popu i współczesnej kameralistyki, piękna i brzydoty, a także wyrafinowanej mądrości i czystej, naiwnej bezmyślności. Za pomocą klarnetu i skrzypiec, głosu, analogowych efektów zapętleń oraz delikatnych przetworzeń muzycy poszukują jedności tych przeciwieństw, starają się oswobodzić zarówno scenę jak i widownię z krępujących reguł oraz sztywnych kulturowych „ustawień”. Czasem ich występy przybierają formę groteski, mrocznej zabawy, performance’u, a czasem niezwykle poważnej i głębokiej wypowiedzi muzycznej, pozostającej jednak w interakcji z publicznością. Istotne staje się tu samo bycie muzyków na scenie, obserwacja aktu twórczego, w jego szczerej i prawdziwej formie, nieskrępowanej konwencją koncertu czy spektaklu, uwolnionej.

Recenzje

Z PRASY MUZYCZNEJ:

Są czołowymi postaciami młodego, prężnego środowiska warszawskich muzyków improwizujących. Obaj zamieszani są w trudną do zliczenia liczbę przedsięwzięć. Szamburski, wyrastający na jednego z najbardziej kreatywnych muzyków na alternatywno-jazzowej scenie, znany jest m.in. z grup Meritum, Horny Trees, Cukunft czy Ircha Pneumatic. Zakrocki, uczeń Bogusława Schaeffera, komponuje muzykę do spektakli i prowadzi Zakład Produkcji Dźwięku, swoiste dźwiękowe laboratorium. Muzycy współtworzyli też zespoły Galimadjaz i Tupika. Jako SzaZa dwukrotnie wystąpili latem na rynku Manufaktury podczas festiwalu „Przyjaciele Nowego wychodzą na ulice”. Wspaniale improwizowali wtedy do przedwojennych filmów…

Gazeta Wyborcza, Łódź
Jędrzej Słodkowski
Zbierane wspólnie na przestrzeni ostatniej dekady doświadczenia procentują w tej muzyce. Liryczne, zadumane, często mroczne tematy, o nieco folkowym czy etnicznym kolorycie, sąsiadują tu z niekiedy humorystycznie zabarwioną minimalistyczną elektroakustyką. Twórczość duetu Sza/Za nie jest wymuskana, ma własny surowy wyraz. Utwory mają angażującą dramaturgię, choć mogą sie również sprawdzić jako ambient music…

Exklusiv
Łukasz Iwasiński
Kto jeszcze nie słyszał duetu stworzonego przez Pawła Szamburskiego i Patryka Zakrockiego – wiele traci. Niech nie zmyli państwa to że na scenie staje klarnecista ze skrzypkiem, bo obydwaj nie są jedynie kreatywnymi i świetnie zgranymi improwizatorami. To także multiinstrumentaliści, którzy równie chętnie sięgają po afrykańskie mbiry, co po szczotki. Jakby tego było mało, nie kryją fascynacji muzyką elektroniczną. Odpowiedni dystans, poczucie humoru, ale i osłuchanie z nurtem muzyki pop sprawiają, że każdy ich występ jest wyjątkowo atrakcyjnym wydarzeniem!

Gazeta CJG
Marcin Flint
Parafrazując reklamę pewnego hipermarketu, zapytam: co można zrobić z klarnetu, skrzypiec i altówki? Wszystko – melodie, rytmy, improwizacje, harmonie, szmery i świsty! Nad tymi wodami unoszą się różne duchy, a wszystkie szlachetne. W muzyce duetu Sza/Za słychać tchnienie francuskiego Volapuk, Johna Zorna, minimalistycznych poszukiwań The Residents oraz Igora Strawińskiego. Żyranci wielcy, łatwo więc oskarżyć Pawła Szamburskiego i Patryka Zakrockiego (stąd nazwa zespołu) o wtórność? A jednak trudno się od tej muzyki oderwać, to intrygująca, momentami bardzo zabawna opowieść muzyczna, przesycona słowiańkim smakiem, którego oczywiście na próżno szukać u Francuzów czy Jankesów.

Przekrój
Filip Łobodziński

Z TEATRU:

W Caffé latte muzyka „żyje” nie tylko dzięki obecności muzyków na scenie. Improwizacja jako element formotwórczy szczególnie podkreśla „tu i teraz”, tworzy przestrzeń znaczeń wolną od planowania, fabularyzowania. Jest to przedstawienie prowadzone i w dużej mierze kształtowane przez muzykę, która elastycznie, w odniesieniu do aleatoryzmu, porusza się w określonych ramach. Trzeba wyraźnie podkreślić znaczenie muzyki wykonywanej przez świetnych improwizatorów, którzy zdają się prowadzić tancerzy przez swój język. Muzyka jest znacznie bardziej ugruntowana w improwizacji niż ruch, a obserwacja poszukiwania między nimi dialogu zmusza widza do ciągłej uwagi. Patryk Zakrocki i Paweł Szamburski dzięki praktyce improwizacji z pełną gotowością wchodzą w to zadanie i dają zastrzyk w nową, pełną spontaniczności, niewymuszonej lekkości, swobody i poczucia humoru formę…

NowyTaniec.pl
Marta Kula
Transowy taniec Bzdyla i inspirowane tańcem baletowym ruchy Chmielewskiej – przeplatane są z efektownymi partiami muzycznymi głównie na klarnet (Szamburski) i skrzypce (Zakrocki). Nad popisami solowymi wyraźnie dominuje jednak próba porozumienia za pomocą tańca i muzyki.
Ta propozycja wykracza poza granice teatru tańca, a przynajmniej łamie jego schemat z tańcem jaką dyscypliną wiodącą i upodrzędnioną względem niego warstwą instrumentalną. Fuzja tańca i muzyki, zabarwionych niebanalnym humorem…

Trójmiast.pl
Łukasz Rudziński
Para Szamburski-Zakrocki dobrze znana, mocno udzielająca się w środowisku warszawskiej muzyki improwizowanej, nie tylko współtworzy spektakl, ale i poniekąd narzuca swój styl: postawangardowej awangardy. Dialog tancerzy, muzyków, a nawet więcej: fascynacja sobą, uwodzenie się wzajemne, krzyżowe tancerzy i muzyków to jakby korzenie spektaklu, z którego wyrasta pień, rozgałęzia się coraz bardziej, a wszystko na oczach uwodzonej widowni. Całą czwórkę cechuje łapczywość na muzykę, łapczywość na taniec, łapczywość na sztukę, na życie w ogóle. Z tej łapczywości mogą wyjść nici, mogą i tkaniny cudnej maści…

Dziennik Bałtycki
Tadeusz Skutnik
Puls całości nadaje również świetna muzyka duetu Patryk Zakrocki, Paweł Szomburski, tworzona jest na żywo do spektaklu! Trudno ją opisać, bo mamy tu klarnet i skrzypce. Można by powiedzieć – jakaś muzyka dworska, ale to dźwięki przetworzone przez jakieś tajemnicze maszynki uzyskują bardzo oryginalne i współczesne brzmienie. Raz jak ostry rock, a za chwilę jak medytacyjna muzyka z klasztoru…

Gazeta Wyborcza Łódź 07.03.2009
Monika Wasilewska
Choreografia ułożona została do bardzo dobrej muzyki w wykonaniu Patryka Zakrockiego i Pawła Szamburskiego, którzy współpracowali już z Piotrem Cieplakiem przy „Utworze sentymentalnym na czterech aktorów”. Ponieważ spektakle łączy postać reżysera, muzyków oraz to, że w żadnym nie pada choćby jedno słowo, obawiałam się, że mogą być do siebie uderzająco podobne. Na szczęście moje obawy nie potwierdziły się. Podczas gdy „Utwór sentymentalny…” jest ciepłą historią, pełną uroku, wywołującą dyskretny uśmiech widzów, to „Przed południem przed zmierzchem” jest przedstawieniem chłodnym, skupionym na sobie, próbującym skłonić widzów do głębszej analizy przedstawionych w nim problemów. Muzyka duetu SzaZa, jest dynamiczna, ciągle zmienia swój rytm, tak samo jak życie. Z bardzo szybkiego tempa przechodzi w spowolnienia, które stanowią chwile zamyślenia, bo czasem warto na chwilę zwolnić bieg i zastanowić się nad własną egzystencją…

www.teatralia.com.pl
Sandra Kmieciak
To, co ich wyróżnia spośród młodych muzyków komponujących dla teatru, to gra na żywo podczas spektaklu. W „Utworze…” sfera muzyczna jest tym ważniejsza, że aktorzy nie używają słów – akcja opowiadana jest poprzez gesty, mimikę. – W „Utworze…” realizujemy jakby dwie ścieżki: muzykę z całym asortymentem jej znaczeń oraz udźwiękowienie – nie używamy efektów nowocześnie, tylko retro, trochę na zasadzie imitacji dźwięków w starych kreskówkach. Zresztą muzyka w całym spektaklu często jest tak prowadzona – opowiada Patryk Zakrocki. W ilustrowaniu świata bohaterów wykorzystują oprócz klarnetu i skrzypiec cały arsenał instrumentów i brzęczałek: mbirę, drumlę, trąbki, gwizdek glissandowy, elektryczną tampurę z Indii, gong, indonezyjskie dzwonki, piszczałkę, terkotkę czy dziecięcą pozytywkę.
Gra na żywo to duże wyzwanie zarówno dla aktorów Montowni, jak i muzyków – muszą być na siebie wyczuleni. – Na przykład w scenie lotu strzały Rafał Rutkowski czuje jak swoją grą go prowadzę i odwrotnie – ja wyczuwam jego. Reagujemy na siebie. Dzięki temu, że znamy temat improwizacji, wiemy, do czego dążymy, możemy się wzajemnie inspirować. I te smaczki w czasie spektaklu wychodzą…

Gazeta Wyborcza Stołeczna
Izabela Szymańska

Linki

www.szaza.pl
www.ladoabc.com