Galimadjaz

Recenzje

Ten album, wydany nakładem własnym muzyków, to jak narazie najbardziej esencjonalne nagranie z kręgu bujnie rozkwitającej w Warszawie młodej sceny muzyki improwizowanej. Zespół wyłonił się i oszlifował podczas cyklicznych imprez Galimadjaz i Djazzpora. Z koncertu pochodzi to nagranie. Trio: skrzypce, wiolonczela, klarnet w medytacyjnie niespiesznych improwizacjach zaciera granice między kameralistyką a muzyką korzenną. Najciekawiej, gdy rozpędzają się z po częsci groteskową, po części oniryczną, nibyklezmerską werwą i pobrzmiewa jakaś chmurnie nostalgiczna kresowa nuta, ktńra przegryza echa amerykańskiej postmoderny.”

Rafał Księżyk, Aktivist
Planowe improwizacje
KLUB JAZZGOT. Muzyczne spotkania warszawskiej sceny niezależnej
Galimadjaz odbywa się w każdą środę w klubie Jazzgot. Gra się na nim muzykę improwizowaną -jazzową i nie tylko. Skład instrumentalny zespołu ciągle się zmienia, zatem każda sesja jest inna niż poprzednia.
Galimadjaz powołał w kwietniu Patryk Zakrocki, członek wielu projektów i formacji, m.in. EA i Tupika, multiinstrumentalista, w galimadjazie gra głównie na skrzypcach.
Jest to projekt muzyczny polegający na organizowaniu cyklu planowanych spotkań z nieplanowaną muzyką. „Kącik złamanych rytmów, czyli instrumentalne traktowanie muzyki”, „Spotkania z wybitymi z rytmu, czyli muzyka identyczna z naturalną”, „Słuchaj uchem a nie brzuchem, czyli granie muzyki kameralnej w klubie” – każdy koncert odbywa się pod własnym szyldem. Skład formuje się w ostatniej chwili i rzadko znany jest zawczasu. Większość utworów powstaje w trakcie imprezy.
Podstawę brzmienia Galimadjazu stanowią skrzypce, klarnet, kontrabas, wiolonczela i perkusja. Grają tam wiec Patryk Zakrocki, Norbert Kubacz, [kontrabas], PaweL Szamburski[klarnet], którzy równocześnie tworzą trzon legendarnej grupy Tupika-która-nie-wiadomo-czy-istnieje…Ważną dla sceny osobą jest Kostek Usenko, którego wiolonczela dodaje muzyce zdecydowania i głębi. Reszta składu jest płynna.
Na koncertach kameralny jazz zespołu dryfuje od nastrojowego klimatu muzyki klasycznej po pełne dynamiki i mocy improwizacje z jednej czy figlarne dźwięki kreskówkowych melodii z drugiej strony [osobliwie w aranżacji akustycznej brzmią współczesne przeboje dance].
Muzycy nadają swoim instrumentom role postaci: przekomarzają się, dyskutują, zdają się szeptać lub krzyczeć na siebie albo między sobą. Jeśli przy perkusji zasiądzie Rafał Listopad, możemy spodziewać się miękkiej, stonowanej i trochę eksperymentującej sekcji rytmicznej. Macio Moretti, znany animator i muzyk[miedzy innymi Starzy Singers]natomiast uraczy słuchaczy wielką mocą zdecydowanego i bezwzględnego uderzenia, które bywa czasem bezlitosne dla pozostałych instrumentów. Dodatkowych smaczków nadają Galimadjazowi również Kuba Kossak [fagot], Bartek Weber.[sampler, perkusja], czy skreczer D-art.

Magda Tomkowicz
Gazeta Stołeczna Kultura, środa 27 czerwca 2001
Jazzgotowy Galimadjaz
Jest takie miejsce w Warszawie, w którym jest wszystko,co lubię najbardziej: dobra muzyka, miłe wnętrze oraz przyzwoity bar. Kiedy wszedłem tam pierwszy raz, zza baru przywitała mnie wielka fotografia Marka Hłaski i fragment „Pięknych dwudziestoletnich”. Nie jestem pokoleniem „Pięknych”, ale admiratorem Hłaski, bar został więc zaakceptowany przeze mnie bez zastrzeżeń. Obżartuchów informuję, że za barem jest kuchnia i można jeć całkiem smacznie. Jednak nie bar i kuchnia zasługują na szczególną uwagę. Lokal ten, ukrywający się pod wiele mówiącym szyldem „Jazzgot” kreuje się na miejsce, w którym można usłyszeć dzwięki bardziej progresywne.
Jednym ze stałych punktów programu jest projekt muzyczny multiinstrumentalisty Patryka Zakrockiego (m.in. EA) zwany Galimadjazem. W każdą rodę Galimadjaz zaprasza na kolejną odsłonę swojej „Muzyki identycznej z naturalną”. Mielimy już „Muzykę dla sportu, czyli słuchanie z przeszkodami”, dzi (11 lipca) warto wybrać się na „O masz ci los – zapodziała mi się partytura, czyli krytyka praktycznego rozumu”. Nie będę opisywał Wam co gra Galimadjaz, bo zawsze gra inaczej. Dzieje się tak nie tylko dlatego, że muzycy wciąż poszukują nowych wrażeń i skojarzeń, ale i dlatego, że skład jest za każdym razem inny. Do tej pory wystąpili m.in.: Patryk Zakrocki (skrzypce), Paweł Szamburski (klarnet), Rafał Listopad (perkusja), Norbert Kubacz (kontrabas), Kostek Usenko (wiolonczela), Jakub Kossak (fagot), Tomek Bandyra (bas), Piotr Kaliński (instrumenty perkusyjne) i Marcin Lenarczyk (gramofony).
Koncerty rozpoczynają się zawsze o godzinie 21.00 i odbywają się w klubie Jazzgot w Warszawie, przy ulicy Armii Krajowej 26 (budynek Fokus vis a vis GUSu).

Nutek
Nuta.pl, środa 11.07.2001
Znów Galimadjaz!
Jeden z najciekawszych cyklów koncertowych w stolicy w marcu znów rusza pełną parą. „Galimadjaz – projekt dla ludzi, polega na dobieraniu osób i nicjowaniu koncertów, będących spotkaniami muzyków niegrywających ze sobą na co dzień” – mówi organizator cotygodniowych sesji improwizowanych w klubie Jazzgot, Patryk Zakrocki (EA, Tupika). – Każdy skład jest ustalony i zamykany na 2-3 dni wcześniej. Za każdym razem jest inny”. Po krótkiej przerwie „Galimadjaz ruszył na nowo – w każdą środę od godziny 21:00 do późnych godzin nocnych w nowej siedzibie Jazzgotu przy Teatrze Dramatycznym w PkiN. Nagrania ze starszych sesji i aktualne informacje o planowanych składach można znaleźć na stronie www.galimadjaz.terra.pl. Już na marzec Patryk zapowiada powrót na scenę prosto z Ameryki Tomasz Sikory – dawnego członka Królów Życia, Primitivo i Meomy, występ tradycyjnego składu: skrzypce, klarnet i wiolonczela, set perkusyjny i, chyba po raz pierwszy, występ duetu grającego na steel drums (metalowych beczkach po olejach z Trynidadu oraz „koncert na wodzie”!

City Magazine, 03.2002
Jacek Skolimowski
Jazzgot w biurowcu
Na parterze biurowca Focus pod okiem Komedy i Polańskiego w ostatnich miesiącach wyrósł jeden z najaktywniejszych i najciekawszych ośrodków muzycznych w stolicy. W dniach 6-7 października muzycy związani ze sceną improwizowaną skupioną wokół klubu Jazzgot zaprezentują się w ramach pierwszej edycji festiwalu WUJek (Warszawski Underground Jazzowy)
Choć zespoły występujące wieczorami w Jazzgocie z reguły nie istnieją dłużej niż sam klub, ich członkowie nowicjuszami nie są. Ja gram już od ponad piętnastu lat – mówi saksofonista i jeden z pomysłodawców imprezy Tomek Hołówka – Obecnie mam cztery zespoły – Trawnik z którym gram ska, punkowe Ztvoorki, jajcarską El Dupę i Wiosnę. Muzykę tego ostatniego nie jest już tak łatwo zaszufladkować. To już wystarczający argument, aby grupa mogła wystąpić w Jazzgocie. W końcu jej członkowie swobodnie łączą chyba wszelkie możliwe stylistyki – od ambientu, techno , etno, przez coltrane’ owski jazz czy R&B do noise. W repertuarze nie brakuje również takich niespodzianek – Stałym elementem każdego występu jest jeszcze bajka, czyli fragment z Koziołka Matołka ewentualnie Reksia. – dodaje Tomek – Poprzedzamy ją ciężkim utworem z gitarami a la Sepultura.
Otwartość na muzykę i spontaniczność to chyba jedyne wspólne cechy zespołów występujących w klubie. Najlepszym tego przykładem jest cykliczna impreza Galimadjaz. Kiedy po raz pierwszy poszedłem do Jazzgotu na drobny rekonesans, trafiłem akurat na jam session. Grali profesorowie z Bednarskiej, ale sala była prawie zupełnie pusta – początki klubu wspomina Patryk Zakrocki, który opanował grę już chyba na wszystkich instrumentów i z tego się również utrzymuje – Chcieliśmy załatwić z Grześkiem, szefem klubu, koncert Tupiki. W czasie rozmowy pojawił się również pomył naszego jam session . Od tego czasu minęły już blisko pół roku, a przy każdej kolejnej edycji Galimadjazu sala zapełnia się po brzegi. Trudno się temu dziwić skoro zawsze można spodziewać się zarówno innej muzyki, jaki i muzyków. Dotychczas przewinęło się ich blisko dwudziestu. A ich instrumentarium nie ograniczało się tylko do kontrabasu, perkusji czy gitary, ale również didgeridoo, tabli, udu, a nawet adapterów, samplerów i gumowych świnek.
Nagle okazało się, że muzyków zainteresowanych improwizowaniem wcale w Warszawie nie brakuje. Chętnych Patryk najczęściej zaprasza na wspólne rozmowy i granie do swojego mieszkania na szóstym piętrze w bloku na Ursynowie. Człowiek musi wzbudzać zaufanie i musimy mieć dobry kontakt. – tłumaczy klarnecista Paweł Szamburski – Co z tego, że gość jest super technicznie. Jeśli nie potrafi o niczym mówić, to go nie bierzemy. Patryk dodaje jeszcze – Każdy może się nauczyć akordów, ale intelektualne granie pozostawia mało swobody. A tutaj wchodzisz na scenę zupełnie czysty i zobaczysz co się będzie działo. Na jeszcze odważniejszy pomysł wpadli dwaj członkowie grupy Wiosna – basista Szymon Tarkowski i perkusista, a wieczorami realizator dźwięku w Jazzgocie Andrzej Kwiatkowski. Kiedy przyjechałem do Warszawy nie miałem żadnej kapeli. Na próby z Transylwanią musiałem jeździć do Radomia. Brakowało mi takiego miejsca, gdzie mógłbym wejść na scenę i pograć. – mówi Szymon, który przyjechał do Warszawy na studia na wydziale anglistyki UW – Wpadliśmy, więc teraz na pomysł imprezy Projekt X. Po koncercie naszego projektu Ślimak Trio zaczęliśmy jammować i zapraszać publiczność, by do nas dołączyła. Nim się zorientowaliśmy, a razem z Andrzejem siedzieliśmy sobie przy stoliku ze znajomymi. Natomiast na scenie grali na naszych instrumentach jacyś zupełnie nieznajomi ludzie.
Równie spontanicznie powstał właśnie Ślimak Trio. Na jedną z prób Wiosny nie dojechał nasz saksofonista Hołek – wspomina Szymon – więc razem z Andrzejem na perkusji, ewentualnie ksylofonie lub klawiszach i Krzyśkiem na gitarze zaczęliśmy jammować. Tak nam się to spodobało, że po trzech próbach byliśmy już gotowi na koncert. Gościnnie wsparła ich na wokalu Agent Orange, znana również ze współpracy z Killa Familla jako Miss Sistah. Agnieszkę poznałem przez Internet. – mówi Szymon – Jestem na ogromnej międzynarodowej liście dyskusyjnej fanów Bjork – Blue Eyed Pop. Kiedyś znalazłem na niej list od jakiejś dziewczyny z Polski. Postanowiłem odpisać. Okazało się, że nie tylko słucha podobne muzyki, ale mieszka w Warszawie i od dwóch lat studiujemy na tym samym wydziale. A co najważniejsze, zajmuje się muzyką. W planach oczywiście mają już skomponowani własnych wersji przebojów Bjork „It ‚s So Quiet” i „Hyper Ballad”, bo Angieszka zna repertuar tej artystki od początku do końca. Na razie na pierwszym i jak dotąd jedynym występie publiczność musiała się zadowolić niespodziewaną improwizacja na temat „Paradise City” Guns’n’Roses.
Niestety nie zawsze jest tak łatwo ze znalezieniem podobnie myślących muzyków. Przekonali się o tym członkowie szykującej się już od zimy do swojego debiutu grupy Elektrolot. Daniel Pigoński klawiszowiec garażowych Pustek od dłuższego czasu razem z basistą Marcinem Ziętkiem poszukiwali dobrego gitarzysty. Niestety częściej niż na fanów Briana Eno, Stereolab czy Residents trafiali na metalowców i wielbicieli Steve ‚ego Vaia i Joe ‚a Satriani. Teraz kiedy słyszę, że ktoś wymienia, tych artystów jako swoją inspirację – to wiem, że to zły znak. – mówi Marcin. To bardzo lekka muzyczka, do której nie potrzeba żadnej wirtuozerii – dodaje prędko Daniel. – To dźwięki bardzo frywolne i fantazyjne. Kiedy je słyszymy od razu chce nam się tańczyć. No może nie wszystkim – większość gitarzystów z reguły po dwóch próbach stwierdzało, że to jakaś dziwna muzyka i nigdy w życiu czegoś takiego nie słyszeli.
W końcu do „herbaciarni” – niegdyś małej kawiarenki, gdzie pracował Daniel, a obecnie jego sali prób zaprosili Bartka Webera. Dawny członek nieco zapomnianej stołecznej formacji Primitivo, chociażby z racji swojej fascynacji muzyką do kreskówek Warner Bros. doskonale odnalazł się stylistyce grupy. Nazwa Elektrolot chyba najlepiej oddaje charakter naszej muzyki – mówi Marcin – Tak mógłby się na przykład nazywać kolejny pojazd z komiksu Tytusa, Romka i A’ Tomka. Taki futrystyczny wehikuł wykonany ze starych, analogowych maszyn. Bartek oprócz pracy jako tłumacz języka angielskiego, kręci amatorskie filmy z Capitanem Sparky oraz m.in. z pomocą Daniela właśnie ukończyła pracę nad swoim drugim solowym albumem z muzyką elektroniczną jako Baaba. Na potrzeby koncertowe cały materiał z „Con Gas” został przygotowany na scenę w Jazzgocie w wersji jazzowej. „Karate pop i fuu-dong” live oczywiście został połączony z prezentacją zdolności fizycznych członków zespołu na styropianowych płytkach.
Często zabawowa forma występów wcale nie oznacza, że muzycy nie traktują grania poważnie. Grający z Bartkiem fagocista Kuba Kossak właśnie robi magisterium na Akademii Muzycznej. Poza tym obecnie pochłonęło go transkrybowanie utworu na 12 klarnetów autorstwa kompozytora muzyki współczesnej Steve ‚ego Reicha na swój instrument. W tym czasie Bartek, który jak większość muzyków jest raczej domorosłym talentem, razem z byłym kontrabasistą Tupiki Norbertem Kubaczem zaangażowali się w kolejny projekt. To totalna abstrakcja – opowiada o projekcie Fotojondro Bartek – Kojarz mi się to z noize’ owo-psychodelicznymi improwizacjami Thurstona Moora. Gościnnie wspierają ich Daniel na klawiszach i Raphael Rogiński – obecnie jeden z ciekawszych gitarzystów eksperymentujących z preparowaną gitarą. Zafascynowany kulturą Wschodu z wykorzystaniem odpowiednich przystawek i strojenia wytwarza na swoim instrumencie brzmienie gamelana, koto czy sazu. Komponował muzykę do performance’ ów Jerzego Kaliny, filmów dokumentalnych, spektakli teatralnych i koncertów organizowanych w ramach Warszawskiej Jesieni.
Poza sposobem na sprawdzenie swoich umiejętnościach, takie przedsięwzięcia są dla nich ważnym źródło dochodów. Chociaż na pewno nie takim atrakcyjnym, jakim może okazać się projekt Meritum. Miałem pomysł na założenie zespołu, który grałby akustyczny hip-hop – mówi fagocista Paweł, który już zaopatrzył się w szerokie spodnie marki Melita- Czegoś takiego jeszcze u nas nie było, a przecież każdy z nas słuchał kiedyś US3. Do współpracy zaprosił znajomych, z którymi grywa na Galimadjazie. Choć większość z nich na co dzień raczej zajmuje się muzyką kameralną lub jazzem, każdy zna konwencje acid-jazzową czy hip-hopową. W roli MC zadebiutują basista Tomek oraz Kamil Antosiewicz z eksperymentującego z brzmieniami elektroakustycznymi tria EA. Oczywiście nie zabraknie również fachowców w tej dziedzinie – wokalnie grupę wspierać będą Pezet z Płomienia 81, Wuj Lok ze Starego Miasta oraz prawdopodobnie Eldo z Grammatika i wielu innych znanych warszawskich raperów.
To bardzo dobrze, że Jazzgot jest tak wszechstronnym klubem. – mówi Paweł – Może tam zarówno przyjechać taki Galliano i grać na akordeonie przepiękne tanga Astora Piazzoli, jak i Andrzej Idzebski ze swoimi atonalno-sonorystycznymi rzeczami. Zresztą dla jego projektów przez dłuższy czas w Warszawie nie było miejsca. Andrzej zainteresowany poszerzeniem sonorystycznych możliwości gitary oraz mikrotonowością zlecił nawet wykonanie gitary bezprogowej. Niestety publiczność a przede wszystkim artystów podobnie myślących dotychczas łatwiej było mu znaleźć w Trójmieście. Teraz dzięki Jazzgotowi jego cenione przed wszystkim poza granicami kraju improwizowane projekty Boys Band Trio czy Sonus Akrobata można usłyszeć również u nas. Miejsce to upodobało sobie również wiele zespołów związanych ze sceną jassową – choć nie koniecznie z osobami Tymona czy Trzaski, które wszyscy uważali za przyszłość polskiego jazzu.
A Warszawiacy przecież wcale nie są gorsi ! Panuje obecnie w Polsce pogląd, że jedyne miejsca gdzie powstają twórcze i świeże formacje jazzowe to Trójmiasto i Bydgoszcz. – mówi Szymon Tarkowski, jeden z organizatorów festiwalu WUJek – Tymczasem w stolicy nowe zespoły rosną jak grzyby po deszczu, swobodnie łącząc konwencje i bawiąc się oryginalnymi pomysłami. W październiku chcemy to wszystko pokazać, w możliwie jak najszerszym zakresie. Wszystkie zespoły już mają planach w niedługim czasie wejście do studia – i to tylko kwestia czasu, kiedy ich muzykę usłyszy cała Polska. Natomiast kwartet grający na Galimadjazie już może pochwalić się skomponowaniem muzyki do serialu animowanego dla Telewizji Polskiej oraz zaproszeniem na występy w legendarnym bydgoskim klubie Mózg.

City Magazine, 10.2001

Linki

galimadjaz.patrykzakrocki.com
Galimadjaz Trio @ ISKRY